środa, 22 lipca 2015

Rozdział 10

Budzi mnie wystrzał armatni. Otwieram oczy, wstaję, szukając swoich sojuszników. Kiedy dostrzegam Gallanta, Mike'a i Kyle'a stojącego nad bezwładnym ciałem Sappphire, rzucam jednym z noży. Pruje przez powietrze, wbija się w drzewo obok głowy chłopaka z Jedynki. Próbuje coś zrobić, oni mnie przytrzymują, przygważdżają do ziemi.
Krzyczę, zauważam powstającą dziewczynę z Drugiego Dystryktu. Zoe coś krzyczy, jednak wszystkie wydawane przez nich odgłosy wydawają się bardzo odległe.
- Co najlepszego zrobiliście? - wybuchła Zoe. Powstałam, rzuciłam się na chłopaka z mojego dystryktu. Zaczęłam go dusić, uniosłam ostrze noża, próbowałam zatopić je w jego ciele, jednak ten kopnął mnie w brzuch uniemożliwiając dalsze poruszanie się. Czułam tępy ból w okolicach skroni. - Zabiliście Sapphire? Do cholery was powaliło? - warknęła, zbliżając się do mnie.
Nie wiedziałam, co dzieje się dalej. Mówili coś do mnie, ale ja nie kontaktowałam. Po prostu podążałam za sojusznikami. Panowała dość niemiła atmosfera, nikt nie odzywał się słowem. Cóż, zdrada sojuszniczki nie była dobrym posunięciem. Wiem, że nie mogłam im ufać. Jaki był sens zakładać z nimi sojusz? Przecież mogłam znaleźć się na miejscu biednej Sapphire. Czemu silna i zdeterminowana Jedynka wypadła z gry już trzeciego dnia Igrzysk? Czemu ją zabrali? Czemu ją zamordowali?
Jedynie pulsujący w okolicach ramienia ból przypominał mi o szarej rzeczywistości. Znajdowałam się na arenie, została nas... no właśnie. ilu nas zostało? Gallant, Zoe i Mike, Dystrykt Trzeci, Kyle i ja, Siódmy, Dziewczyna z Ósemki, Dziewiąty, oraz chłopak z Dwunastki. Trzynaście osób. Giniemy w zaskakującym tempie, a zapowiadało się na bardzo długie igrzyska - przy Rogu Obfitości zginęło siedem osób, potem tempo się zmieniło.
- Spójrzcie! - krzyczy nagle Kyle. Wszyscy patrzymy w stronę, którą wskazuje palcem. Stoi tam dziewczyna z Dziewiątki, obok niej nie ma jej braciszka, którego jeszcze tak niedawno wyszydzała. Lasia uśmiecha się szyderczo, zaczynając uciekać. Bez zastanowienia pusczamy się za nią, jestem dość szybka, jednak rana zadana przez Ósemkę nadal przeszkadza w wykonywaniu przeróżnych czynności. Jeśli będę się zbytnio wysilać, po prostu nie dam rady.'
Jednak teraz najważniejsza była ona. Wiatr wieje mi w twarz, włosy przesłaniają widok. Nie przejmuje się tym, muszę ją zabić. Sapphire mnie uratowała, teraz ja ją pomszczę. Nie wiem, co zrobiła Natalie, ale nie jest to takie ważne.
W pewnym momencie z drzewa spada banan. Cóż, zapewne zastanawiacie się czemu to zauważyłam, otóż dlatego, że zaraz za nim rzuciły się zmiechy przypominające jaguary. Od kiedy żywią się owocami? Sama nie wiem. Ale to chyba je pobudziło! Zauważają nas, rzucają się na każdego. Nie wiem, co się dzieje. Krew zasłania mi widok, próbuje uciekać, jednak jeden z nich szarpie Zoe za nogę. Dziewczyna prosi o pomoc, podaje jej dłoń, ciągnąc do siebie. Wstaje na równe nogi, pędzimy, byle dalej od zmiechów. Już nie przejmujemy się blondyną, którą przed chwilą goniliśmy. Nie przejmujemy się tym, ze reszta sojuszników gdzieś zniknęła. Chcemy stamtąd odejść.
- KYLE! - drę się. On nie odpowiada, najwidoczniej jest zbyt zajęty walką z zmiechami... albo umieraniem w męczarniach. Czuję ukłucie w sercu, przez adrenalinę o niczym nie myślałam, ale teraz... Teraz wszystko wydaje się być takie ważne. Krople potu spływają po mojej twarzy, nie mam dalej sił.
Słyszymy wrzask Gallanta, który znalazł się obok nas. W tym samym momencie zmiech szarpie za jego nogę, Jedynka pada na ziemię, wyciągając do nas zalaną szkarłatną posoką, dłoń. Jego twarz, wygięta w agonii, prosi o pomoc. Rzucam mu tylko przepraszające spojrzenie, po czym razem z Zoe u boku wychodzę z dżungli. Znajdujemy się tuż obok piramidy, zmiechy nie wychodzą z dżungli, zbyt zajeci zabijaniem osób znajdujących się w środku.
Czekamy pięć, dziesięć, piętnaście minut. Zero wystrzałów armatnich, czyżby wszyscy przeżyli rzeź? Ta myśl podnosi mnie na duchu. Ale i sprawia, że upadam na kolana... bo, gdy ktoś umiera... Ja mam większe szanse na zwycięstwo.
- Szukamy ich? - pytam nagle Zoe. Jesteśmy we dwie, gdzie reszta? Gdzie Gallant, Mike? Kyle? - Na pewno są gdzieś blisko, przecież nikt nie umarł, Gallant był tuż przy piramidzie. - to dziwne, że go zostawiłyśmy. Mam głupie wyrzuty sumienia...
- Zoe? Maggie? - słyszymy głos Mike'a. Odwracamy się w jego stronę, przywołuje na twarz szczery uśmiech, który po chwili gaśnie. Jest z rannym i wkurzonym Gallantem, zresztą, sam nie jest zbytnio zdrowy. Obaj mają rozszarpane łydki, a z ich ramion sączy się krew. Wykrwawią się na śmierć. Jednak myśl, która mnie najbardziej załamuje to brak Kyle'a. Może to dobrze? A może nie... - Nie znalazłyście go?
- Miałam nadzieje, że wy to zrobicie... - wzruszyłam ramionami. Zoe obróciła w dłoni nóż. Chyba nie przejmowała się brakiem sojusznika. No cóż, lepiej dla niej.
- Najgorsze jest to, że nie mamy plecaków. Jeśli zostały w dżungli, zmiechy je zniszczyły, oczyściliśmy Róg Obfitości, została tylko broń. - dotykam pasa z nożami, zgubiłam siedem, zostało pięć. Są dwa kastety, w Rogu Obfitości nie widziałam więcej. - Nie mamy jedzenia i picia. Zresztą, broni też nam brakuje.
Nagłe słyszymy charakterystyczny dźwięk. Pikanie spadochronu spadającego z nieba, lądującego tuż przed przed nosem Mike'a i Gallanta. Chłopcy otwierają pakunki, widzą opatrunki. Zadowoleni z otrzymanych prezentów, wcierają maści, leją wodę utlenioną i inne takie. Przypominam sobie o prezencie od Oscara, jeszcze trochę zostało. Polewam swoje rany i strupy, daję też trochę Zoe.
- Nie możemy go szukać, ściemnia się -  powiedział nagle Mike. Nie wchodźmy na piramidę, bo znowu coś nam zrobią. Warty - zadecydował. Od razu wtrąciłam się do rozmowy. Nie mógł zabić kolejnej osoby, nie teraz, gdy rano zabili Sapphire.
- Ja i Zoe weźmiemy wartę - dziewczyna uśmiecha się, siadamy na ziemi. Chłopcy idą spać, a my patrzymy się tępo w przestrzeń. Co robić? Czy kiedykolwiek zobaczę Kyle'a. Przecież może zginąć. W dżungli czai się mnóstwo niebezpieczeńśtw.
Nagle rozbrzmiewa hymn Panem. Na nocnym niebie pojawia się twarz Sapphire z Pierwszego Dystryktu. Może i jej nie znałam, ale wydawała się być fajna. To ciekawa osoba, która została skrzywdzona przez los. Straciła matkę, wylosowano ją do Głodowych Igrzysk, na które szkoliła się od dwunastego roku życia. Ledwo starczyło jej na wyszkolenie w Akademii - ale musiała to robić, tak jak wszyscy zawodowcy. Jedynie w Czwórce mniej się tym nie przejmowali, dlatego mieliśmy mniej zwycięzców od Jedynki i Dwójki. Spełniło się jej marzenie, a potem śmierć.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witajcie!
Jak dawno nie było jakiegokolwiek rozdziału, tęskniłem za Wami! :> Sam nie wiem czemu Was opuściłem, teraz są wakacje i postaram się pisać cały czas. WIem, żę barzdo sięopuściłem, dawno nie pisałem opowiadań i trochę padłem. Rozdział krótki, ale chciałem go szybko wstawić.
Jakie są Wasze przypuszczenia, co do Kyle'a? :D Bo wpadłem na, mam nadzieje, świetny pomysł! ;} Wielu może się to nie spodobać, ale odegra on dość ważną rolę jeśli chodzi o psychikę Maggie, a także sojusz zawodowców.
Pozdrawiam.

16 komentarzy:

  1. Pierwsza :D
    łoł wybaczysz i jak skomentuje dopiero po pierwszym tygodniu sierpnia?
    Przed wakacjami nie dam rady wybacz * oczka jak u kota zze shreka*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem. Mocno spóźniona.Ale jestem.
      Bardzo, bardzo fajny rozdział.
      Krótki.Ale fajny.
      Biedna, albo i nie Saphire ( tak się to pisało? wybacz jestem zbyt leniwa by zajrzeć w góre).
      Maggie staje się coraz mocniejsza.
      Widać jej przemianę.
      Ogolnie czekam na dalszą akcję i chce wiedzieć jak uśmiercisz w końcu wiesz kogo :D
      Jutro albo pojutrze powinien być u mnie rozdział
      Pozdrawiam
      PaKi

      Usuń
  2. Wybacz moje chamskie zachowanie - zamierzałam skomentować, jednak net nawalił i dopiero teraz mam dostęp ;-; Wyobraź sobie moją irytację i myśli: "Jakim prawem mi to robisz?!".
    "W pewnym momencie z drzewa spada banan." - zakochałam się w tym zdaniu. :D
    Zapowiada się ciekawie! Serio, serio. Może Kyle stchórzył? No cóż, trudno tak przypuszczać. Ogólnie mam zamiar przeczytać wszystko od początku - a jak.
    Zajrzałam do zakładki "Trybuci" i muszę przyznać, że Kyle to ciasteczko. Nie pozwól, żeby się pokruszył :3
    Nagły zwrot akcji ze zmiechami wypadł naprawdę bardzo dobrze. Dużo razy czytałam imitację igrzysk, więc tutaj się nie zawiodłam.
    Mam nadzieję, że te Igrzyska nie skończą się tak szybko, co? Ach, jeszcze więcej intryg, proszę!
    Lubię Maggie. Szczerze mówiąc nie będę zaskoczona, jeśli w najbliższych rozdziałach coś się jej stanie. Ech, teraz będę myśleć godzinami, co się będzie dziać.

    A tak na marginesie. Twój komentarz mnie rozwalił XDD. Opinia o Peecie - śmiałam się jak głupia. Szczególnie fragment z mąką i Pitagorasem. XD Odpowiadam na pytanie dotyczące Katniss - prawdopodobnie tak. ;)
    Pozdrawiam Cię, Finnicku! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spogo, wybaczma. :D
      Banan jest op! :D
      No cóż, nie powiem czy jest ciasteczkiem, bo gejem to ja nie jestem. XD
      Intryg będzie dużo, you know. Między innymi dlatego jest tak trochę sojuszy. :D Dam dzień, dwa bez trupów i będzie okay. ;>
      Maggie, cóż. Nie jest zbyt silna, czasami ma odpały i pakuje się w niebezpieczeństwa. Ale zawsze ma sojuszników, hm?

      Pitagoras i mąka so wszędzie. XDDD Katniss taka niepewna!'

      Również pozdrawiam!

      Usuń
  3. Mój drogi Finnicku to z tym bananem było boskie xD No cóż ja się nie dziwię Maggie i Zoe. Na ich miejscu rzuciłabym nóż w głowę Gallanta i uciekła :) Jestem wredna, ale nic nie poradzę :P Lubiłam Sapphire, a oni ją zabili :/ Czekam na kolejny rozdział :)
    Pozdrawiam Lex May

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie mogły w niego rzucić, Maggie nad sobą nie panowała i chciała ich zabić, jednak chłopcy stali dość blisko. Zoe wiedziała, że to niebezpieczne i lepiej nie ryzykować, bo Jedynka rzuca oszczepami. Poza tym, gdyby zabiły Gallanta, reszta z łatwością dałaby sobie radę.
      Sapphire, cóż, była zdeterminowana, miała bardzo duże szanse na zwycięśtwo, ale głupiw ypadek z piramidą sprawił, że została wykluczona z gry. Pewnie się domyślałaś, że nie da rady zwyciężyć. Ona też o tym wiedziała.
      Chłopcy uznali, że nie jest przydatna. A skoro jest niezdolna do walki - nie przyda im się.
      Pozdrawiam,
      Finnick Odair.
      DZIĘGI ZA KOM! XD

      Usuń
  4. Na wstępie powiem, że jestem po przeczytaniu tylko tego rozdziału, bo ciężko mi nadrobić poprzednie. Tak zabiegana jestem ostatnio, że w spokoju to nawet facebooka przejrzeć nie mogę (nie żebym szczególnie nad tym akurat ubolewała). Jeśli machnę coś głupiego to zwalić to możesz na mój brak orientacji wobec poprzednich rozdziałów.
    Szczerze pisząc, nigdy nie przepadałam za "Igrzyskami śmierci". Film mnie strasznie nudził, książka denerwowała, główna bohaterka irytowała do tego stopnia, że miałam wielką ochotę podpalić kartki, ale to była książka z biblioteki, więc wiesz :):) Do tego, niestety, mam głupi problem z seriami, bo jak zacznę pierwszą część to nie mogę się oprzeć i czytam kolejną, chociaż ta pierwsza wcale a wcale nie przypadła mi do gustu. W przypadku "Igrzysk śmierci" przechodziłam właśnie coś takiego. Niby opowieść mi się nie podobała, ale jednak dokończyć musiałam, bo takim kurde książkowym molem jestem. Tragikomedia.
    Jeśli chodzi o to, co tutaj tworzysz to zabrakło mi opisów. Takich wiesz, konkretnych. Nie mówię tutaj o długich na 3 strony opisach rodem z "Nad Niemnem" Orzeszkowej, ale jednak czymś, co pozwoli akcji zwolnić tempa. Bo najgorszy co może być, paradoksalnie, jest biegnięcie dalej w opowieści. Czasami trzeba czytelnika zatrzymać i pokontemplować, dajmy na to, przyrodę. Jak będziesz miał więcej opisów to ja na pewno będę się częściej uśmiechała.
    Warto byłoby zamienić również kolokwializmy na jakieś ładniejsze określenia, bo "drę się" słabo wygląda.
    Co do całej reszty to jestem zadowolona, a zadowolić mnie to nie lada wyzwanie. Z tego co pamiętam to w "Igrzyskach śmieci" też wiecznie coś się działo i nie można było przymknąć powiek, bo akcja biegła jak głupia. Chwila nieuwagi i wypadasz z gry. W jakiś zatem sposób naśladujesz autorkę tego bestselleru. No i stopniujesz napięcie! :)

    Pozdrawiam,
    a jak masz ochotę to wpadnij do mnie :)
    somethingdiffernet-imagine.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojezu, jaki długi komentarz. Dziękuje za miłe słowa ;:D Cóż, dla każdego, co innego. :D Mi najbardziej podobała się pierwsza część, którą, cóż, połknąłem. :D
      Opisy, opisy. Długa przerwa od pisania, zapomniałem o opisach, cholera. :______: Ale wziąłem sobie Twoje słowa do serca i w tworzonym już rozdziale jedenastym, jest ich całkiem sporo. :D
      Dzięki! :)
      Wpadnę! :D Czytałem nawet notkę o tym jak powinien zachować się facet, gdy kobieta ma miesiączkę. XDDDD

      Usuń
  5. Ojej faktycznie sporo się dzieje, wielu trybutów już poległo. Dla tych którzy jeszcze żyją to dobrze, mają większe szanse na wygranie, ale te nagłe zwroty akcji jakie zostały dla nich przygotowane przez Organizatorów Igrzysk powoli ich wykańczają. Te zmiechy, matko kochana, mam nadzieję, że Kyle przeżył i nie będzie zły na resztę, że mu nie pomogli. Pozdrawiam serdecznie
    PS Zapraszam do siebie na dwójeczkę :p
    http://nauczysz-sie-mnie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedyneczkę skomentowałem, skomentuje i dwójeczkę. Rozdziały są świetne.
      Oj tam, to trzeci dzień, a przy Rogu Obfitości zwykle ginęła połowa. Cóż, organizatorzy przestaną się wtrącać, żeby igrzyska nie skończyły się zbyt szybko. Ale czy trybuci wezmą sobie ich "radę" do serca?
      No Kyle przeżył, nie było żadnego wystrzału armatniego. Ale co z nim się stało? Czy w ogóle go odnajdą? Czy będzie ich szukał? :D
      Dzięki za kom.
      ;]

      Usuń
    2. No właśnie, nie było wystrzału więc musi życ! Tylko gdzie się podział? Myślę, że będzie ich szukał!
      http://nauczysz-sie-mnie.blogspot.com/

      Usuń
  6. Zapraszam http://igrzyskasmiercipowrot.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Welcome, welcome, welcome!
    Z wielką przyjemnością ogłaszam, iż zostałaś/eś nominowana/y do LIEBSTER BLOG AWARD. :D
    Więcej informacji u mnie. :)
    www.igrzyskaasmierci.blogspot.com
    And may the odds be ever in your favor!

    OdpowiedzUsuń
  8. LUDZIE I TEN BANAN X''''DDDDD
    No nie no co się stało z Sapphire? :\\\\\\
    Czemu ona umarła? Ktoś ją zabił, ta? No to teraz pożałuje! XD
    (Kurde, przepraszam dzisiaj za siebie, za dużo emocji, okay? XD)
    Apf, a Maggie (w sumie, to bardziej wolę Darkness :D) mogłaby tam jednak zacząć wymachiwać tymi swoimi nożykami i powybijać tych chłopaczków, skoro i tak ranni byli XD A potem za to by miała mniej kłopotów!
    A Kyle? Co ten głupek sobie robi? Znika i w ogóle... Może coś knuje? :o
    Ah, no i co będzie dalej? :o
    Noo! Nie mogę się doczekać! ;-;
    Ejej, mam nadzieję, że rozdział szybko dodasz, bo tu znowu będę zdychać :\\\\\\\
    Weny!
    I czasu!
    arrowtales.blogspot.pl

    OdpowiedzUsuń

Czytasz = Komentujesz.
Tak, wyznaje taką zasadę. Pamiętajcie, że każdy komentarz prowadzi do zdobycia weny na następny rozdział! Nie widzę aktywności, nie piszę, bo nie mam chęci.